Alberto poczuł, jak gardło mu się zaciska z emocji. Byli Meksykanami, swoimi towarzyszami, pilotującymi potężne maszyny wojenne, przychodzącymi, by ich ratować, by zniszczyć wroga, który miał zamiar wymordować cały ich pluton. Łzy napłynęły mu do oczu, gdy patrzył, nie mogąc oderwać wzroku, a jego serce wypełniała duma, jakiej nie czuł od czasu opuszczenia Meksyku. P47 pędziły jeden po drugim z zabójczą i piękną precyzją. Bomby spadły pierwsze, potężne eksplozje, które wyrywały drzewa z korzeniami i wyrzucały ziemię oraz szczątki setki metrów w powietrze.
Potem pojawiły się karabiny maszynowe, ten charakterystyczny dźwięk lat 50., który rozdzierał powietrze niczym tkanina, rysując linie zniszczenia przez zamaskowane japońskie pozycje. Rakiety odbijały się od szyn pod skrzydłami, zostawiając ślady białego dymu, zanim uderzyły w detonacje, które Alberto czuł w kościach, nawet ze swojej pozycji, setki metrów dalej. Zajęło to tylko kilka minut. P47 wykonały trzy pełne przeloty nad celem, zamieniając śmiertelnie przygotowaną zasadzkę w dymiący krater całkowitej destrukcji.
Gdy ostatnie echa eksplozji ucichły, a Thunderbolts skierowały się na północ, wracając do swojej bazy, Alberto wpatrywał się w niebo, łzy swobodnie spływały mu po policzkach. pokryty błotem. Morrison podszedł, położył mu rękę na ramieniu i z podstawowym hiszpańskim, którego nauczył się od licznych meksykańskich żołnierzy, powiedział: "Dziś uratowałeś życie, kolego. Wiele żyć. Dziękuję." Ale dla Alberto nie wystarczyło usłyszeć te słowa. Potrzebowałem, żeby świat się o tym dowiedział.
Potrzebowałem, żeby Meksyk wiedział, że jest więcej Meksykanów. Tutaj, oprócz azteckimi orłami, musiałem im powiedzieć, że chłopi i robotnicy, którzy przekroczyli granicę w poszukiwaniu lepszego życia, również walczą, krwawią, a także czczą flagę trójkolorową każdą odważną akcją. Dziś wieczorem, gdy pluton rozbił obóz w wiosce, którą zabezpieczyli po tym, jak P47 oczyścili zasadzkę, Morrison napisał szczegółowy raport z incydentu. Wskazał konkretnie Alberto Mendozę jako żołnierza, którego obserwacja uratowała cały pluton przed pewną rzezią.
Raport trafił w górę łańcucha dowodzenia, aż ostatecznie dotarł do biurka generała Douglasa Macarthura, który przeczytał go z szczególnym zainteresowaniem. Marc Arhur, zawsze świadomy znaczenia relacji z aliantami, nakazał, by historia została przekazana dowództwu meksykańskiemu. Tak więc dwa tygodnie później, podczas oficjalnej ceremonii w Clarkfield, Alberto Mendoza stanął przed oficerami Dywizjonu 2011, w tym kapitanem Gaxiolą, który dowodził atakiem powietrznym, który uratował jego pluton.
był wówczas sualistą Alberto. Oto on, prosty chłop z Jalisco, piec z paleniska, który stał się żołnierzem stojącym u boku legendarnych meksykańskich pilotów, ludzi, których podziwiał cały Meksyk, bohaterów, których wyczyny były opisywane w gazetach Meksyku i celebrowane w kantynach każdego miasta w kraju. Pułkownik Antonio Cárdenas Rodríguez, dowódca eskadry z 2011 roku, człowiek o prezencji generała i sercu poety, wręczył Alberto odznaczenie za wybitną służbę.
Ale ważniejsze od medalu były słowa, które wypowiedział: "Żołnierzu Mendoza, reprezentujesz to, co najlepsze z Meksyku. Nie tylko nasi piloci w powietrzu, ale każdy Meksykanin noszący ten mundur, każdy pracownik, który utrzymuje nasze gospodarki, każdy obywatel, który przyczynia się do wysiłku wojennego w wielkich i małych sprawach. Przypominasz nam, że bohaterstwo przybiera wiele form i że inteligencja zrodzona z życia uczciwej pracy może być dla wroga równie śmiertelna jak każda bomba czy kula.
Meksyk jest z ciebie dumny, żołnierzu. Jestem z ciebie dumny. Alberto nie mógł mówić. Słowa utknęły mu w gardle, zablokowane przez emocje, które groziły, że się wyleją. Po prostu pomachał, a łzy spływały mu po twarzy. A gdy kapitan Gaxiola podszedł, by uścisnąć mu dłoń, Alberto w końcu znalazł głos, by wyszeptać. Dziękujemy, że przyszliście do nas. Dziękujemy, że latacie pod naszymi barwami. Warto być tak daleko od domu. Historia Alberto Mendozy i zasadzki, której uniknął, szybko rozeszła się wśród wojsk meksykańskich i amerykańskich na Filipinach.
Stał się legendą opowiadaną w okopach, w koszarach, w cichych chwilach przed snem. Opowiadano go, gdy mężczyźni dzielili się historiami, by odpędzić strach i samotność. To była historia, która doskonale ilustrowała wyjątkowy wkład Meksykanów w ten globalny konflikt. Był to wkład wykraczający poza statystyki wykonanych misji czy ton zrzuconych bomb. To była opowieść o tym, jak pozornie zwyczajne zdolności życia cywilnego mogą przełożyć się na śmiertelne przewagi na polu bitwy.
Esas destrezas que uno desarrolla arando campos bajo el sol implacable o plantando semillas con manos callosas podían salvar vidas en la guerra. Era una historia sobre el valor de escuchar a todos los hombres bajo tu comando, sin importar su rango o su dominio del idioma. Era una historia sobre hermandad forjada en el fuego del combate, donde las fronteras nacionales se desvanecían y lo único que importaba era el hombre que peleaba a tu lado. Pero más que nada era una historia sobre México, sobre un país que, a pesar de su tamaño relativamente pequeño en el escenario
global, a pesar de estar apenas recuperándose de su propia revolución devastadora, había respondido al llamado de la libertad con todo su corazón. había enviado no solo sus mejores pilotos al combate, sino también sus trabajadores, sus campesinos, sus hijos más humildes, a pelear en tierras lejanas por principios que trascendían fronteras. Alberto Mendoza sobrevivió la guerra cuando los japoneses finalmente se rindieron en agosto de 1945, cuando las campanas de victoria sonaron en Manila y las Águilas Aztecas volaron su última misión de combate.
Cuando comenzó el largo proceso de desmovilización y retorno a casa, Alberto se encontró en un barco de transporte navegando de regreso hacia California, mirando las olas infinitas del Pacífico y pensando en todo lo que había visto, todo lo que había hecho, todos los compañeros que había perdido. Pensaba en los rostros de los hombres que habían muerto en ataques previos antes de que él aprendiera a leer las señales de peligro en la selva. Pensaba en las noches de terror puro, cuando el fuego de artillería iluminaba el cielo y cada explosión podía ser la última cosa que escucharías.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
