Powiedziałem mu, że będzie go to kosztować 200 000 dolarów. Mężczyzna się zaśmiał. Ale wiesz, jakie są kobiety. Reszta się zaśmiała. Sebastian poczuł mdłości. Sebastián, opinia na temat fuzji z Petrocorp. Przepraszam, potrzebuję powietrza. Ale nie poszła na balkon, tylko do łazienki i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Smoking za 5 milionów pesos. Zegarek, który kosztował więcej niż roczna pensja Camilli, otoczona ludźmi, którzy uważali, że problemem jest, jeśli kawior nie pochodzi z Kaspijskiego. A Camila pracowała na nocną zmianę, żeby móc zapłacić za przybory szkolne Luny.
Kontrast uderzył go tak mocno, że musiał trzymać się zlewu. Co on tu robił? Jego telefon zawibrował. Wiadomość służbowa. Ambasador Niemiec chciał się spotkać, wyłączył to. Wrócił do salonu. Spojrzał na swojego zastępcę i skinął na niego. Wychodzę. Co, Sebastian? Jest ledwie dziewiąta. Przemówienie ją anuluje. Przepraszam wszystkich. Nagły wypadek rodzinny. To nie było kłamstwo. Camila była rodziną. Albo tak byłoby, gdyby go zostawiła. Kluczyki do Mercedesa drżały mu w dłoni, gdy jechał przez Bogotę, wciąż w pokoju dla palaczy, w stronę Kennedy'ego, w jej stronę.
Klinika społecznościowa w Santa Fe o 22:00 była zupełnie innym światem. Matki z dziećmi, które nie przestawały płakać, starsze osoby cierpiące, które nie mogły doczekać się jutra, robotnicy budowlani z ranami, którzy powinni byli trafić do szpitala, ale nie mieli ubezpieczenia. Camila była w samym centrum tego wszystkiego, przemieszczając się od pacjenta do pacjenta z efektywnością wynikającą z konieczności. Panie Ramirez, bierz ten antybiotyk dwa razy dziennie i proszę jechać do szpitala, jeśli gorączka jutro nie spadnie.
Nie mam pieniędzy na szpital, doktorze. Nie jestem lekarzem, ale obiecuję, że pójdę do 100 empora. Mężczyzna skinął głową, choć obaj wiedzieli, że prawdopodobnie nie pójdzie. Yamil wbiegł do biura z wielkimi oczami. Camila, na zewnątrz jest mężczyzna w smokingu, który cię szuka. Serce Camili stanęło. Co? Mercedes. Smoking i robi to zamieszanie, bo nie puszczam tego bez umówionej wizyty. Mój boże. Camila wyszła z gabinetu i zobaczyła Sebastiána stojącego na środku poczekalni.
Wszyscy pacjenci patrzyli na niego. Był tak nie na miejscu jak diament w błocie, ale wydawało się, że go to nie obchodzi. Jego spojrzenia się spotkały. Camila, co tu robisz? Wyszedłem z gali. Wyszedłem, bo nie mogłem tam być ani sekundy dłużej, wiedząc, że ty tu pracujesz, podczas gdy oni rozmawiają o remoncie swoich trzecich domów. Cisza w poczekalni była absolutna. Nawet dziecko, które płakało, zamilkło. Sebastian, pracuję, wiem i przepraszam, ale musiałam ci coś powiedzieć i nie mogłam się doczekać.
Podszedł bez zważenia na wszystkie spojrzenia. Nic w tym pokoju nie miało znaczenia bez ciebie. Nie kontrakty, nie firmy, nie sieć kontaktów. Nic. Proszę, nie rób tego tutaj. Gdzie więc? Kiedy? Jego głos się załamał. Mówiłaś, że w końcu zmęczę się bronieniem cię, ale Camila, nie ma nic do obrony. Jesteś najbardziej prawdziwą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem. A jeśli świat ma z tym problem, to świat. Starsza kobieta w poczekalni oklaskiwała.
Dobrze powiedziane, młody człowieku. Dołączyli też inni. Brawa. Gwizdy. Camila poczuła, jak jej twarz płonie. Na zewnątrz. Teraz wyciągnął go z kliniki na ciemną ulicę, gdzie Mercedes stał zaparkowany jak latający spodek pośrodku Kennedy'ego. Co sobie myślałeś? W tobie. Tylko w tobie, Sebastianie. Nie możesz tak dalej robić. Nie możesz ciągle chodzić między naszymi światami, jakby nie było żadnej różnicy. Więc zapomnij o moim świecie. Zostaję u ciebie. Nie bądź śmieszny. Nie jestem.
Camila wzięła jego dłonie. Spędziłem 6 lat na życiu, którego nie wybrałem, robiąc to, czego się od mnie oczekiwano, będąc tym, kogo wymagało moje nazwisko. I jestem wykończona. Wszyscy jesteśmy wykończeni, Sebastian. To nie jest usprawiedliwienie dla czego, że wybrałem ciebie. Wybrać coś prawdziwego po raz pierwszy w życiu. Łzy paliły oczy Camili. W końcu będziesz musiał wybrać między mną a swoim światem, i oboje wiemy, który wybierzesz. Już wybrałem, wybrałem ciebie, ale potrzebuję, żebyś ty też mnie wybrał.
Musisz zaufać, że damy radę stawić czoła wszystkiemu, co przyjdzie razem. A Luna, co się stanie, gdy twój świat ją odrzuci? Kiedy dzieci w drogich szkołach wyśmiewają ją, bo jej matka jest pielęgniarką w klinice, wtedy razem ją chronimy. Brzmi to tak prosto, gdy tak to mówisz. To nie jest proste. Sebastian przyciągnął ją bliżej. To będzie najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy. Ale Camila, spójrz na mnie. Zrobiła. Widział szczerość w jego oczach, desperację, determinację.
Nie proszę cię, żebyś ufał mojemu światu. Proszę, zaufaj mi. W nas. Boję się. Ja też. Jestem przerażony, uśmiechnął się bez humoru. Opuściłem galę 600 osób, by pojechać do Kennedy w Smoking. Wyraźnie straciłem rozum. Camila zaśmiała się mimo wszystko. Mokry i złamany śmiech. Wyglądasz śmiesznie. Wiem. Przyciągnął ją bliżej. Ale i tak przyszedłem i zawsze będę przychodzić, za każdym razem, bez względu na wszystko. Sebastian, daj mi szansę, prawdziwą szansę.
Koniec z ukrywaniem, koniec z wątpliwościami. Po prostu naprawdę się staramy. Camila zamknęła oczy. Pomyślał o Lunie pytającej, czy Sebastián by ich chciał. Pomyślał o ostrzeżeniach Patricii o okrucieństwie świata. Myślał o wszystkich swoich lękach, o wszystkich powodach, dla których mówił nie. A potem pomyślała o tym, jak się czuła, gdy na nią patrzył. Jakby to wystarczyło, jakby to było wszystko. Szansę, wyszeptał, ale gdy Luna pierwszy raz zostanie zraniona, to się nie wydarzy. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby do tego nie doszło.
Nie możesz tego obiecać. Mogę obiecać, że spróbuję. Z czym mam walczyć? Że nigdy nie przestanę walczyć o was dwoje. Camila otworzyła oczy. I twoja gala, gala. Tym razem, gdy ją pocałował, nie myślała o wszystkich powodach, dla których nie powinna. Pozwalał sobie tylko czuć, czuć jego ciepło, pewność, sposób, w jaki trzymał go jak coś cennego. Gdy się rozdzielili, oboje drżeli. Muszę jeszcze skończyć zmianę. Poczekam, Sebastian.
To jeszcze trzy godziny. Poczekam 3 godziny, trzy dni, cokolwiek trzeba. Jesteś w sobie zakochany, całkowicie zakochany. Ktoś zatrąbił klaksonem. Mercedes blokował pół pasa. Camila znów się zaśmiała. Tym razem wolniej. Ruszaj się swoim absurdalnym ja, a potem porozmawiamy o tym, jak to zadziałać. Serio. Nadzieja w jej głosie niemal złamała serce Camili. Serio. Ale Sebastian, jeśli mamy to zrobić, cokolwiek potrzebujesz. Powiedz mi, czego potrzebujesz, a zrobię to.
Musisz zrozumieć, że nie zamierzam zmieniać tego, kim jestem. Nie będę udawać kogoś z twojego świata. Nie chcę, żebyś się zmieniał. Kocham cię dokładnie taką, jaka jesteś i potrzebuję, żebyś chronił Lunę. To jest nie do negocjacji w moim życiu. Camila patrzyła na niego długo, szukając jakiegokolwiek znaku wątpliwości, jakiegokolwiek znaku, że to tylko tymczasowe. Widział tylko prawdę. Dobrze, w końcu powiedział. Dobra, spróbujmy. Sebastian pocałował ją ponownie. Tym razem krótszy, ale nie mniej intensywny. Wróć do środka. Skończ zmianę i zaczynamy.
Tym razem naprawdę. I twoja gala. Już miałem galę. Uśmiechnął się. Stoi przede mną w mundurze pielęgniarskim, pachnie środkiem dezynfekującym i jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem. Jesteś zdecydowanie szalona. Na szczęście. Camila wróciła do kliniki, gdzie Yamila i połowa poczekalni patrzyli na nią z porozumiewawczym uśmiechem. Ani słowa, ostrzegł. Ale uśmiechałem się, naprawdę się uśmiechałem. Po raz pierwszy od tygodni poczułam nadzieję. A na zewnątrz Sebastian przesunął swojego Mercedesa, ale nie wyszedł.
Se quedó esperando como había prometido, como seguiría prometiendo, sin importar qué. La llamada llegó a las 2 de la mañana. Camila apenas había cerrado los ojos después de su turno, cuando su teléfono iluminó la oscuridad. Camila, la voz de Sebastián sonaba rota. Es mi madre. Está en el hospital San Ignacio. Está no sabe quién soy. No sabe dónde está. Los médicos no pueden calmarla y está empeorando. Voy para allá. No, no tienes que Voy para allá. Dejó a Luna con doña Ruiz, que gracias a Dios nunca dormía, y tomó un taxi que no podía pagar hasta el hospital.
Encontró a Sebastián en el pasillo de emergencias con el cabello despeinado, la camisa arrugada, luciendo más perdido de lo que nunca lo había visto. Llegaste. Prometí que lo haría. La habitación de Patricia era caos controlado. Dos enfermeras intentaban tomar sus signos vitales mientras ella se agitaba confundida y asustada. ¿Dónde está mi esposo? ¿Dónde está Rafael? Señora Salazar, su esposo falleció hace 6 años. No, mentira, estaba aquí. Lo vi. Camila se acercó a la cama moviéndose lenta y deliberadamente.
Señora Patricia, soy Camila. ¿Me recuerda? Patricia la miró con ojos salvajes. Camila, su ángel de azul, nos conocimos en la calle, ¿recuerda? Me mostró su jardín, las rosas amarillas. Algo cambió en el rostro de Patricia. Un destello de reconocimiento. Las rosas. Sí, las rosas amarillas para Luna. Camila tomó su mano suavemente. ¿Puedo sentarme con usted un rato? Patricia asintió, aferrándose a la mano de Camila como a un salvavidas. Las enfermeras intercambiaron miradas. El médico de guardia, un hombre mayor con identificación que decía doctor Alejandro Torres, jefe de medicina interna, observaba desde la puerta.
Está bien, les dijo a las enfermeras. Déjenla trabajar. Sebastián empezó a hablar, pero el doctor Torres negó con la cabeza. Salga los dos. Ella sabe lo que hace. Camila se quedó toda la noche. Habló con Patricia sobre el jardín, sobre las flores, sobre Luna. Cuando Patricia se confundía y preguntaba por su esposo muerto, Camila no la corregía, solo la escuchaba, la calmaba, le sostenía la mano, le administró los medicamentos cuando las enfermeras los traían, revisó los monitores, ajustó la almohada, mantuvo todo funcionando sin que pareciera trabajo.
A las 6 de la mañana, Patricia finalmente dormía profundamente, su respiración estable, su expresión pacífica. Camila salió de la habitación para encontrar a Sebastián dormido en una silla incómoda en el pasillo y al doctor Torres, observándola con una expresión pensativa. Enfermera Ortega, ¿verdad? ¿Cómo? Revisé su identificación del visitante. Se acercó. He estado observándola toda la noche. Su técnica es impecable. Su manera con los pacientes confundidos es excepcional. Gracias, doctor. Usted es la enfermera que perdió la entrevista hace dos meses.
Para la posición en San Rafael, el corazón de Camila se detuvo. Sí, señor. La candidata que contratamos no funcionó. Renunció la semana pasada. El Dr. Torres cruzó los brazos. La posición está abierta de nuevo. Si todavía está interesada, me gustaría acelerar su proceso de entrevista. ¿Puede venir mañana a las 10 para una entrevista formal con el panel? ¿Qué? Vi su archivo original. Sus credenciales son sólidas. Grado de enfermería profesional de la nacional, excelentes referencias. Pero lo que vi anoche negó con la cabeza.
Ese es el tipo de cuidado que necesitamos en San Rafael. Camila miró a Sebastián todavía dormido. Señor, ¿esto tiene algo que ver con con el señor Salazar? No, él no tiene idea de que soy director de contratación. Y francamente, si hubiera sido él quien lo arregló, habría rechazado la idea por principio. El Dr. Torres sonrió levemente. Esto es puramente profesional, enfermera Ortega. Usted es buena, muy buena y yo no desperdicio talento. Entonces, mañana a las 10, mañana a las 10 panel de entrevista estándar, verificación de credenciales, todo el proceso formal, pero tengo la sensación de que no tendré problema en recomendarla.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
