Odchrząknąłem. "Ten kabel stopi się o północy. A to ogrzewanie nie ogrzeje cię."
Jego twarz pociemniała. "Nie stać mnie na to..."
"Nie prosiłem cię," powiedziałem. Jutro o dziesiątej rano zainstaluję gniazdko zasilania, automatyczny włącznik, bezpieczne wtyczki. A ja przyniosę kaloryfer."
Łzy napłynęły mu do oczu. "Nie mogę ci zapłacić."
"Wyślij tę prośbę," powiedziałem, stukając w biurko. "Spraw, żeby było warto."
Zostawiłem ją zasadzoną w małym żółtym pudełku nadziei.
Myślałem, że wiem, czym jest dom. Okazało się, że wiedziała lepiej. To nie ściany, lecz ich powód istnienia.
Zobacz kontynuację na następnej stronie
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.
