Tej nocy zamieniłam jej tabletki na weterynaryjne, dzwoniąc do szpitala: "Jej mąż i szwagierka...

Jego głos był niski i miękki. Wstałam, by uścisnąć mu dłoń, a gdy spotkałam jego wzrok, byłam lekko zaskoczona. Alfonso de Mendoza miał bardzo unikalne oczy. Jego bursztynowe źrenice, w świetle lamp, lśniły jak topniejący miód, ale spojrzenie było ostre, przenikliwe. Ana Silva, przedstawiłem się krótko. Słyszałem już o tobie wiele. Kąciki jego ust lekko się uniosły. Obecnie w Madrycie ci, którzy go nie znają, są już przestarzali.

To wyrażenie można interpretować na kilka sposobów. Przeszedłem od razu do sedna. Panie Mendoza, zna pan rynek mebli dla zwierząt? Mów mi Alfonso. Otworzył biznesplan, który wcześniej mu wysłałem. Szczerze mówiąc, wolumen rynku nie jest duży, ale lojalność klientów jest wysoka. Pokazałem mu przygotowane dane. Roczny wolumen konsumpcji produktów dla zwierząt w Madrycie wzrósł o 20% w ciągu ostatnich 5 lat, ale rynek ekskluzywnych mebli dla zwierząt jest praktycznie pusty.

Alfonso powoli analizował moje projekty. Jego długie palce lekko stukały w papier. Było tak cicho, że słychać było jedynie hałas klimatyzacji. "Projekt jest znakomity," powiedział w końcu, "ale dla startupu dobry produkt to za mało." Plan marketingowy jest również perfekcyjnie opracowany. Otworzyłem tablet. Pierwsza faza to obsługa klientów VIP. Będziemy prowadzić prezentacje w klinice Sofii oraz w różnych hotelach dla zwierząt. Druga faza, dlaczego zdecydowałeś się otworzyć firmę właśnie teraz?

Alfonso nagle mi przerwał. Przez chwilę zaniemówiłem. Jest w centrum wielkiego skandalu. Jego kariera jest na dnie studni. Spojrzał mi prosto w oczy. Większość ludzi by się zamiast tego schowała. Nie ma żadnego objazdu, nie ma już nic do stracenia. Alfonso się zaśmiał. Tym razem był to szczery śmiech. Podoba mi się jego odpowiedź. Wyjął wizytówkę z wewnętrznej kieszeni kurtki. Przyjdź do mojego biura w przyszły poniedziałek o 10:00.

Podpisaliśmy umowę. Wziąłem kartę. Litery wygrawerowane złotem lśniły w świetle. Alfonso de Mendoza. COD GS Ventures. Nie zapytał nawet o wartość inwestycji. Uniósł brwi. Jestem przekonany, że sprawiedliwie oceni wartość tego projektu, powiedziałem z przekonaniem. Alfonso Río śmieje się na głos. Ana Silva jest znacznie ciekawsza, niż mówią. Kiedy wychodziłem z restauracji, dostałem wiadomość od Sofii. Jak poszło? Wysłałem mu emoji z kciukiem w górę.

Gdy tylko włożyłam telefon do torby, Alejandro zadzwonił: "Ana, rodzina Torresów i Marina złożyły przeciwko tobie wspólny zawiadomienie karne o przestępstwo uszkodzenia ciała. Z sądu dotarło powiadomienie. Zatrzymałem się na ulicy. Letnie słońce było tak gorące, że zrobiło mi się słabo. Kiedy jest proces? W następną środę głos Alejandro był ciężki. Tym razem zatrudnili zespół prawny grupy ACS. Przez chwilę byłem sparaliżowany. Grupa ACS. To w żaden sposób nie miało związku z Alfonso de Mendozą.

Alfonso jest spadkobiercą grupy ACS, powiedział zaskoczony Alejandro. Nie wiedziałeś. Odwróciłem się w stronę restauracji. W tym momencie Alfonso wychodził przez drzwi. W słońcu jego sylwetka była jeszcze ostrzejsza. On, czując mój wzrok, pomachał mi z daleka. Ciekawe, powiedziałem cicho. Bardzo interesujące. Przez cały następny tydzień byłem bardziej zajęty niż kiedykolwiek. W ciągu dnia przygotowywał plan startupu, a nocą wraz z Alejandro analizował materiały do testu.

Rodzina Torresów tym razem była dokładnie przygotowana. Przedstawili nie tylko zaświadczenie o niepełnosprawności Javiera, ale także wezwali tzw. ekspertów, by udowodnili, że lek weterynaryjny jest śmiertelny dla ludzi. "Nie martw się," powiedział Alejandro, analizując listę dowodów przedstawioną przez stronę przeciwną. Najsłabszym punktem jest to, że nie mają sposobu, by udowodnić, że miałeś złośliwość, a to pomaga. Dałem mu pendrive. Alejandro włożył ją do komputera.

Na ekranie pojawiła się historia wyszukiwania mojego komputera domowego. Było jasne, że przed zmianą tabletek kilkakrotnie szukałem informacji o bezpiecznej dawce tego leku weterynaryjnego oraz o tym, co zrobić, jeśli ktoś przez pomyłkę zażyje stymulant zwierzęcy. To wystarczy. Alejandro uderzył w stół. To doskonały dowód, że nie chciałeś wyrządzić krzywdy. W dniu procesu tłum dziennikarzy zgromadził się pod drzwiami sądu.

Ja, ubrany w prostą białą koszulę i czarne spodnie, w towarzystwie Alejandro, wszedłem do pokoju. Na ławie oskarżonych byli teściowa i Javier na wózku inwalidzkim, a obok niej blada Marina i spięty Ignacio. Gdy tylko sędzia ogłosił otwarcie sesji, adwokat strony przeciwnej natychmiast zaatakował. Prawie ze łzami w oczach opowiadała, jak Javier, jako zdrowy i obiecujący młody człowiek, stał się inwalidą na resztę życia, a Marina straciła możliwość bycia matką.

Oskarżony, zaślepiony zazdrością, celowo zmienił leki, co spowodowało poważne obrażenia dla dwóch osób. Prawnik zwrócił mi uwagę, że to oczywiste przestępstwo. Gdy przyszła nasza kolej, Alejandro spokojnie przedstawił dowody. Paragon zakupu Viagry przez Javiera, nagrania z jego wejścia do hotelu, moja historia wyszukiwania bezpiecznej dawki leku weterynaryjnego. Moja klientka, dowiedziawszy się o zdradzie męża, impulsywnie zmieniła leki.

Ale jej celem było wywołanie fizycznego dyskomfortu, a nie nieodwracalnych szkód, podkreślił Alejandro. Sam fakt, że szukała informacji o pierwszej pomocy, wyraźnie dowodzi na brak celowego urazu. Sędzia, kobieta po pięćdziesiątce, bardzo poważnie słuchała obu stron. Gdy prawnik strony przeciwnej znów zaczął mówić o mojej złowrogiej naturze, nagle zadała pytanie. Pytanie do powodów. Panie Torres, dlaczego brał pan lek wzmacniający razem z żoną brata?

W pokoju zapadła cisza na chwilę. Twarz Javiera poczerwieniała, a Marina nawet wybuchnęła płaczem. Po 15-minutowej przerwie sędzia wydał na miejscu orzeczenie, że sprawa została oddalona z powodu braku podstaw. Teściowa natychmiast krzyknęła: "Jaka to decyzja? Ile ci zapłacili?" Strażnicy dworu musieli go usunąć. Spokojnie podniosłem dokumenty, czując spojrzenia ze wszystkich stron. Javier podszedł na wózku inwalidzkim.

Jego spojrzenie było pełne nienawiści. "Ana, to jeszcze się nie skończyło." "Oczywiście, że nie," wyszeptałem mu do ucha. "Nasz proces rozwodowy zaczyna się w przyszłym tygodniu. Gdy wychodziłem z sądu, otaczali mnie dziennikarze niczym rój pszczół. Błyski aparatów i pytania padały jak pociski. "Pani Silva, czy jest pani zadowolona z decyzji?" Niektórzy krytykują jego działania jako zbyt okrutne. "Co myślę, zamierzasz się rozwieść z panem Torresem? Zatrzymałem się i odwróciłem do kamer.

Powiem tylko trzy rzeczy. W pokoju natychmiast zapadła cisza. Po pierwsze, nie chciałem nikogo skrzywdzić. Po drugie, małżeństwo musi opierać się na zaufaniu, a to zaufanie jest obowiązkiem obu stron. Po trzecie, przyjrzałam się Javierowi, który udzielał wywiadu innym dziennikarzom. Kto sieje wiatry, zbiera burze. Tej nocy moje słowa rozeszły się po mediach społecznościowych. Opinia publiczna zaczęła się zmieniać powoli. Ktoś odkrył przeszłość Javiera i Mariny, a nawet pojawił się fan klub Any Silvy.

Zanim poszedłem spać, dostałem wiadomość z nieznanego numeru. Genialne zakończenie. Do zobaczenia w poniedziałek. Że. Wpatrywałem się w tę literę A. Przez długi czas. Przypomniałem sobie oczy AR Alfonso de Mendozy. Telefon znów zadrżał, tym razem połączenie od Alejandro. Kliknąłem. To była cyfrowa wersja świata. Dziennikarz Víctor Navarro napisał nowy artykuł. Tytuł Skandal pigułek, zwrotu akcji, triumfalnej zemsty zdradzonej żony. Ton artykułu całkowicie się zmienił.

Nie tylko szczegółowo opisywał zdradę Javiera i Mariny, ale także podejrzenia o ukrywanie majątku przez rodzinę Torresów. Najważniejsze zdanie było ostatnie. Według źródła, jedna z czołowych grup inwestycyjnych w kraju wykazuje duże zainteresowanie tą sprawą. Wyłączyłem telefon, położyłem się na łóżku i spojrzałem w sufit. Blask księżyca zimno wpadał do pokoju, rysując srebrną linię na podłodze, niczym granica między moim dawnym ja a obecnym ja.

W poniedziałek o 9:45 rano byłem u stóp Crystal Tower, gdzie mieściła się firma GS Ventures. Patrząc na ten imponujący budynek, jeden z najwyższych w Madrycie, zmrużyłem oczy z powodu odbijającego się zimnego światła. Szklana fasada rozcinała światło słoneczne na 1000 fragmentów, które boleśnie piekły w oczy. Winda natychmiast zawiozła mnie na 48. piętro. Gdy drzwi się otworzyły, zobaczyłem ogromną ścianę wody. Przez przezroczyste szkło cicho kapała woda, a za nią był hologram z nazwą GS Ventures.

Dziewczyna przy recepcji przywitała mnie idealnym uśmiechem. Pani Silva, prezes na panią czeka. Podążałem za nią przez otwartą przestrzeń, czując kilka ciekawskich spojrzeń. Gabinet Alfonso de Mendozy znajdował się na końcu korytarza. Na podwójnych drzwiach Walnut nie było tablicy, był to celowo zamknięty styl. Po wejściu pierwszą rzeczą, którą zobaczyłem, było panoramiczne okno od podłogi do sufitu. Cały Madryt był jak w mojej dłoni. Jesteś punktualny.

Alfonso wstał od biurka. Dziś miał na sobie ciemnoniebieską koszulę z podwiniętymi rękawami, odsłaniając mocne przedramiona. Kawa, herbata, szklanka wody, proszę. Usiadłem na krześle, które wskazał, i w milczeniu przyglądałem się gabinetu. Styl minimalistyczny, nic zbędnego. Na półkach książki finansowe były starannie uporządkowane. Na ścianach wisiały prace współczesnych artystów. Alfonso wybrał numer wewnętrzny. Dwa szklanki lodowatej wody, proszę. Potem zwrócił się do mnie. Jak minął weekend?

Przygotowałem kilka materiałów. Wyjęłam z torby teczkę. Plan linii produktów, analiza kosztów i prognozowanie rynku. Nie podniósł dokumentów od razu, tylko odchylił się w skórzanym fotelu i zmrużył bursztynowe oczy. Zrobiłem trochę researchu na twój temat. Dzięki temu nie zbaczam z drogi. A co odkrył? Ana Silva, 32 lata, ukończyła z wyróżnieniem Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Complutense w Madrycie. Przez 8 lat pracowała w wiodącej w kraju firmie projektowej, awansując ze stanowiska asystenta na dyrektora działu projektowego.

Mówił, jakby znał moje CV na pamięć. Stan cywilny w postępowaniu rozwodowym. Wszystko, co jest w programie nauczania, przerwałem mu. Ale jest coś, czego nie ma w programie nauczania. Alfonso nagle pochylił się do przodu. Firma jej byłego męża. 3 lata temu prawie podpisali kontrakt z naszą grupą, grupą AX, na projekt projektowy o wartości 30 milionów euro. Moje palce drżały. Prawie rozlałem szklankę wody, którą właśnie mi przyniesiono.

Nie wiedziałem o tym. Ostatecznie umowa nie została zrealizowana. Alfonso odchylił się na krześle. Pan Torres w ostatniej chwili podniósł cenę o 30%. Projekt został anulowany. Uśmiechnął się lekko, odważny człowiek. Szybko odzyskałem spokój. Panie prezesie, twoje zainteresowanie moim projektem wynika właśnie z tego. Poprosiłem go, żeby do mnie zadzwonił, Alfonso poprawił mnie ponownie. Nie do końca. Widziałem jego projekt. Zdecydowanie ma potencjał rynkowy. Otworzył mój biznesplan.

Jednak rynek mebli dla zwierząt jest zbyt mały, dlatego proponuję rozszerzenie zakresu naszej współpracy. Podał mi kolejny dokument. Grupa ACS planuje wprowadzić nową markę mebli premium. Chcę, żebyś kierował działem projektowym. Przebiegałem wzrokiem przez kontrakt. Wartość rocznego wynagrodzenia była imponująca, ale dodatkowa klauzula wyraźnie określała zakaz pracy w konkurencyjnych firmach przez 5 lat. Dziękuję za hojną ofertę, ale zwróciłem umowę.

Chcę stworzyć własną markę. Alfonso uniósł brwi, nawet wiedząc, że mniej niż 10% startupów odnosi sukces. I ilu z tych 90%, którzy nie powiodło, straciło tożsamość pod presją inwestorów? Sprzeciwiłem się. W biurze przez chwilę zapadła cisza. Palce Alfonso rytmicznie uderzały o stół. Światło słoneczne, wpadające przez panoramiczne okno, oświetlało jego profil, rysując wyraźny zarys. "Interesujące," powiedział w końcu. "Jeśli będzie nalegać, będę musiał poszukać innego inwestora.

Udawałem, że zaraz wstanę. Słyszałam, że pan Sagalo z Blue Ocean Capital bardzo interesuje się startupami kobiet. Alfonso nagle się zaśmiał. Usiądź. Wyjął kolejny dokument z szuflady. Spójrz na to. Nowy kontrakt był zupełnie inny. GS Ventures zainwestowało 5 milionów euro i otrzymało 30% udziałów. Byłbym w 70% i zachowałbym prawo do podejmowania decyzji dotyczących projektu. Dodatkowa klauzula określała plan przyszłych inwestycji na najbliższe 3 lata.

Ta początkowa propozycja? Tak, zgadłem jego zamiary. Druga była tylko testem. Alfonso ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Przed podpisaniem mam warunek. Które? Muszę spotkać się z twoim prawnikiem. Ton był swobodny, ale treść już nie. Chcę zweryfikować wszystkie ryzyka prawne. Przez chwilę byłem czujny. Dlaczego z Alejandro Blanco wzruszyłeś ramionami z zawodowego nawyku? Wszystkie projekty przechodzą weryfikację przez nasz dział prawny. Udawałem, że myślę, i obejrzałem gabinet. Na ścianie, obok regału, wisiał abstrakcyjny obraz.

W prawym dolnym rogu kadr znajdował się niemal niezauważalny występ, sejf. Dobrze, w końcu skinęłam głową, ale Alejandro jest teraz bardzo zajęty. Spotka się dopiero w przyszłym tygodniu. Nie spiesz się. Alfonso wybrał numer wewnętrzny. Catherine. Przygotuj się do podpisania umowy. Gdy rozmawiał z sekretarką, szybko spojrzałem na ten obraz. Cyfrowy panel z sejfem, podwójną autoryzacją, odciskiem palca i hasłem był ledwo widoczny. Ceremonia podpisywania przebiegła szybko i łatwo. Po sesji zdjęciowej Alfonso osobiście odprowadził mnie do wyjścia z biura.

W przyszłym tygodniu wyślę moich ludzi do jego gabinetu. Szczerze przyznałem, że jeszcze nie znalazłem żadnego badania. Podał mi kartę dostępu. Korzystaj z naszego salonu. Piętro 2806. Zespół jest cały obecny. Możesz zacząć pracę jutro. Zawahałem się, ale zmusił mnie do założenia karty. Czy uważasz to za część inwestycji? Dodał. Dziś wieczorem mamy imprezę. Chodź ze mną. Przedstawiam go kilku potencjalnym klientom. Przypomniałam sobie stos rzeczy czekających na mnie w domu i odmówiłam.

Przy następnym Alfonso zdawał się spodziewać mojej odmowy. Ah, poznaj Elenę Suárez. To imię zabolało mnie jak igła. Siostra Mariny. Wczoraj kandydował na stanowisko mojego asystenta. Ton Alfonso był spokojny. W CV zaznaczyła, że jest jego kuzynką. To kłamstwo," natychmiast zaprotestowałem. "Moja rodzina nie jest spokrewniona z rodziną Suarez." Alfonso spojrzał na mnie znacząco i powiedział: "Rozumiem. W chwili, gdy drzwi windy się zamknęły, wziąłem głęboki oddech.

Alfonso okazał się znacznie bardziej złożonym przeciwnikiem, niż myślałem." Wspomniał imię Eleny. Nie przypadkiem. Telefon zawibrował. Wiadomość od Sofii. Odpowiedziałam więc, podpisałam umowę, ale on mówił o Elenie. Sofia odpowiedziała natychmiast. Elena studiowała za granicą, musiała wrócić. Kiedy wysiadłem z windy, postanowiłem pójść do łazienki. Zamykając drzwi chaty, zadzwoniłem do Alejandro. Dowiedz się, czym ostatnio zajmowała się Elena i czym dokładnie jest rywalizacja między Alfonso a rodziną Torresów.

Już nad tym pracuję, Alejandro ściszył głos. Jest pewien dziwny szczegół. 5 lat temu doszło do wypadku na placu budowy grupy AC. Dwóch pracowników zginęło, a wykonawcą projektowym w tym czasie była firma Javiera. Serce zabiło mi mocniej. Oficjalnie przyczyną wypadku była niedbalstwo pracowników, ale krążyły plotki, że problemem były materiały niskiej jakości. Alejandro zawahał się, ale najdziwniejsze było to, że nazwisko jednego ze zmarłych brzmiało Mendoza.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.