Wybrał lokalizację w centrum miasta, pierwszą, którą otworzył, gdzie kiedyś jego matka pomagała mu w pieczeniu ciast!

Za ladą stały dwie kasjerki. Młodsza, w różowym fartuchu, opierała się o kasę, przewijając telefon i trzaskając gumą do żucia na tyle głośno, że echo ją rozbrzmiewało. Druga, Denise, starsza i zmęczona, podniosła wzrok tylko na tyle długo, by westchnąć. Kiedy mruknęła: „Następny”, Jordan zrobił krok naprzód.

„Dzień dobry” – powiedział.

Nie odpowiedziała. Wbiła jego zamówienie, jakby ją to uraziło, a potem ruchem nadgarstka upuściła resztę na ladę. On patrzył, jak monety się rozsypują. Ona nie.

Usiadł w narożnej kabinie i obserwował. To nie był chaos. To nie był brak personelu. To było lenistwo. Matka trzy razy próbowała uzyskać odpowiedź na proste pytanie o posiłek dla dziecka. Nikt nie podniósł wzroku. Starszy mężczyzna grzecznie zapytał o zniżkę dla seniorów. Denise zbyła go bez słowa. Pracownik z tyłu zaklął na tyle głośno, że każdy klient mógł go usłyszeć.

Potem rozległ się szept.

Młody kasjer pochylił się w stronę Denise. „Widziałaś tego faceta z kanapką? Wygląda, jakby wyczołgał się z tunelu”.

Denise prychnęła. „Proszę cię. To nie jest organizacja charytatywna. Założę się, że narzeka na cenę”.

Oni się śmiali.

 

 

 

Ciąg dalszy na następnej stronie

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.